Łóżeczko, mata, fotelik, czyli niezbędnik malucha

podziel się wpisem

Gdy na świecie pojawia się nasz ukochany maluszek, wiemy  że musimy zapewnić mu odpowiednie miejsce do spania. Wybór łóżeczka nie jest łatwy.  Łóżeczko drewniane, turystyczne a może kosz Mojżesza. Ja osobiście nie wiedziałam co wybrać.  Wiadomo, jeśli miałabym kierować się wyglądem, bez dwóch zdań  na początek wybrałabym kosz, ale z punktu widzenia ekonomicznego byłoby to wydawanie pieniędzy na kilka miesięcy, a potem i tak musiałabym kupić łóżeczko. Więc od razu zdecydowałam się zakupić łóżeczko drewniane z wszystkimi atestami i zabezpieczeniami, a ponieważ dużo podróżujemy kupiliśmy także łóżeczko turystyczne,  aby Bastek  miał zawsze swoją przestrzeń do spania, do czego był od małego przyzwyczajony. Gdy urodziła się Nel, mieszkaliśmy już na swoim, więc łóżeczko turystyczne nie było nam potrzebne, ale przydaje się gdy jesteśmy w odwiedzinach u babci, maluda nie musi spać w wózku czy na łóżku otoczona poduchami, tym bardziej że teraz jest już strasznie ruchliwa i nie można zostawić jej samej na łóżku, więc łóżeczko  było i jest strzałem w dziesiątkę.

Mój maluszek rośnie w zaskakującym tempie, dlatego zaczęłam się zastanawiać co będzie potrzebne jej na tym etapie. Podobny dylemat miałam, gdy Bastek był malutki.  Kiedy  skończył cztery miesiące, zaczęliśmy zastanawiać się nad matą edukacyjną. Wybraliśmy taką 3w1.  Zależało mi aby była ona wykonana  z miękkiej  tkaniny z dodatkową  ociepliną w środku.  Szukałam takiej, która będzie wyposażona w rzepy, które łącząc się będą tworzyły “płotek”, którego zadaniem będzie chronić mojego malca przed przeturlaniem się na podłogę, a dodatkowo Bastek będzie mógł się bawić a przy tym rozwijać. Ta sama mata sprawdza się w stu procentach przy Nel. Maluda lubi w niej leżeć, bawić się a nawet spać.  A ja jestem pewna, że do póki  Nel nie zacznie raczkować mata będzie przydatna.

img_0304

img_0305

Kiedy maluch kończy pięć- sześć miesięcy zaczynamy rozszerzać jego dietę, więc musimy pomyśleć o foteliku do karmienia.  Na rynku pojawia się wiele nowoczesnych fotelików, które mają służyć nie tylko do jedzenia, ale także do leżakowania, a przede wszystkim mają pasować do nowoczesnych wnętrz.  Cena ich również przyprawia o zawrót głowy, minimum 1500 zł, a co jeśli dziecku nie spodoba się siedzenie w takim pojeździe kosmicznym? a my wydamy taką sumę? Przecież nie wszystkie dzieci lubią być karmione w foteliku.  Przy wyborze swojego fotelika, kierowałam się  przede wszystkim bezpieczeństwem moich maluchów, funkcjonalnością oraz ceną. Zwracałam uwagę na ilość pasów, regulację wysokości siedziska i oparcia, a także jakie jest ono w utrzymaniu czystości, bo jak wiemy małe dzieci  lubią pluć jedzeniem  a starsze  nim rzucają…Czy fotelik się u mnie sprawdził? Jak najbardziej tak, Bastek jadł w nim dopóki nie zaczął sam odpinać pasów i próbować z niego wychodzić (chociaż  i tak nigdy nie zostawiałam go samego), a miał wtedy prawie trzy lata, a Nelcia właśnie rozpoczęła swoją przygodę z fotelikiem i też jest zachwycona.


foto:https://unsplash.com/@branch_portraits

 

Leave a Reply

*