Zamiast gotowców…

podziel się wpisem

Gdy zostajesz młodą mamą, twój świat zmienia się o 180 stopni. Wszystko co robisz, robisz z myślą o swoim maleństwie. Kiedy jesteś z nim w domu poświęcasz cały swój czas na opiekę nad nim. Kiedy wracasz do pracy musisz znaleźć czas na wszystko. Posprzątać, ugotować  i zająć się brzdącem, a do tego przygotować mu odpowiedni posiłek.  Na rynku pojawia się coraz więcej udogodnień dla młodych mam, nawet w kwestii żywienia dzieci. Sklepowe półki aż uginają się od gotowych słoiczków, które wystarczy że otworzymy a możemy bez problemu podawać naszym dzieciom. Gdy zaczynamy podać kaszkę mannę, kaszkę mleczno-ryżową czy owsiane śniadanko mamy do wyboru wiele smaków; wanilinowy, brzoskwiniowy, z herbatnikami czy bananami. Tylko tak na prawdę ile jest tych owoców w owocach? Ja z początku sama wybierałam takie gotowe, były szybsze w przygotowaniu, a ponadto z początku moje maluchy nie zjadały całego owocu. Praktycznie po krótkim czasie byłam w stanie stwierdzić ile Bastek czy Nelcia są w stanie zjeść, więc zaczęłam szykować sama smakowe kaszki.  Wystarczy, że zmiksuję owoc, dodam go do kaszki i voila, i  szczerze powiem że takie dania smakują Nelci o wiele bardziej.

img_0275

Podobnie było z gotowymi słoiczkami owocowymi. Wiemy przecież dobrze, że na początek nasz maluch nie jest w stanie zjeść więcej niż dwie łyżeczki. Z czasem zwiększamy mu porcję, dlatego jak Nel zaczynała jeść swoje pierwsze owocki, też korzystałam z gotowców. Teraz staram się wszystko sama przygotowywać, począwszy od deserków a skończywszy na obiadkach. Czasu przy tym nie tracę zbyt wiele, na pewno zaoszczędzę pieniądze.

  img_0277

Smacznego 🙂

 

Leave a Reply

*