Dzień dobry, proszę, przepraszam…

podziel się wpisem

Czas leci nieubłagalnie, miesiąc, za miesiącem. Patrzymy jak nasze pociechy rozwijają się i z niecierpliwością czekamy na  ich pierwsze słowa,  przecież wszyscy  uwielbiamy te momenty, kiedy dzieci przywołują nas i wołają na nasz widok. Każda z mam chciałaby jako pierwsza usłyszeć  słowo ma-ma,  ale nie zawsze się to nam udaje, gdyż nasze maleństwo woli czasami mówić ta-ta lub ba-ba. Ja też nie mogłam się doczekać żeby usłyszeć słowo mama, ale moje dzieci wolały zaczać od słowa tata…, zarówno Bastek jak i Nelcia, tak więc musiałam czekać i czekać.

Kiedy dzieci zaczynają być ciekawe otaczającego ich świata, zaczynamy im wszystko pokazywać oraz nazywać, w ten sposób uczymy ich pierwszych słów, niestety czasami popełniając przy tym błąd, jakim jest nadmierne “pieszczenie się”. Nieraz słyszę jak mama albo babcia zwraca się do swojej pociechy ” Oj, żiobać….odź, cio to.., plosie…”, dziecko uczy się tego co słyszy, więc  potem niestety mówi podobnie. Ja nigdy nie byłam zwolenniczką takiej mowy, wolę mówić “słodszym” głosem niż ciuciać, i staram się poprawiać osoby, które tak zwracają się do moich maluchów. Ale nie to było zamierzeniem tego wpisu.

“Dzień dobry, proszę, dziękuję, przepraszam”, wszyscy bardzo dobrze znamy te zwroty,  przecież mają one dla wszystkich ogromne znaczenie.  Od małego uczymy nasze dzieci grzeczności, chcemy żeby do wszystkich były miłe i umiały się odpowiednio zachować . Staramy się wpoić im pewne wartości…Ale słowa to jedno a czyny to drugie. Czy ucząc swoje dziecko rodzicu, zastanawiałeś się jaki Ty dajesz mu przykład. Czy tłumacząc mu, że trzeba mówić “dzień dobry” witasz się ze swoimi sąsiadami? czy może przechodzisz obok nich obojętnie? Czy przypominasz swojemu dziecku, że trzeba się witać wchodząc do sklepu? Jeśli sami damy dziecku przykład ono będzie wiedziało jak się zachować. Chociaż często zdarza się tak, że rodzic wita się z “sąsiadami” a kilkulatek stojąc przy nim milczy. Co zrobić w takiej sytuacji? Może najprościej przypominać za każdym razem, aż wejdzie to dziecku w nawyk i nie usprawiedliwiać go że jest jeszcze małe i nie musi tego wiedzieć, bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym….. Mój Bastek od małego był uczony używać słowa “dzień dobry”, i teraz już jako pięciolatek tak długo krzyczy do “sąsiadów” aż mu odpowiedzą:), a ja bardzo rzadko  muszę mu to przypominać.

A magiczne słowo “proszę”, tak często wymagamy je od naszych dzieci,  “Jeśli coś chcesz, to poproś o to”. My jednak często zapominamy o tym i częściej zwracamy się “Posprzątaj, wyrzuć, przynieś”.  Zapominamy aby powiedzieć “Posprzątaj swój pokój, proszę”, “Czy możesz mi przynieś (…), proszę”.  Dziecko chętniej nam pomoże, jeśli będziemy dla niego mili. Ja czasami sama się na tym łapię, że  zapominam użyć tego słowa, jeśli o coś proszę Bastka, jednak mój przedszkolak stoi na straży i zawsze wtedy mi przypomina “A magiczne słowo” i wtedy uświadamiam sobie swój błąd. Podobnie jest ze słowem “przepraszam”. Czy za każdym razem przepraszasz swoje dziecko, że na nie nakrzyczałeś, że nie chciałeś żeby było smutne. Przecież ono nie chciało “wysypać tej mąki”, jest jeszcze małe i nie zawsze rozumie, że zrobiło źle, wie tylko że Ty się na nie gniewasz. Czy potrafisz przyznać się do swojego błędu i przeprosić swoje dziecko? Jeśli nie, to nie  możesz się dziwić że nie będzie ono chciało być samodzielne, przecież będzie się bało twojej reakcji- “Jeśli zrobię coś źle,  rodzice znowu będą na mnie źli”  i tak oto w ten sposób dziecko będzie się bało w przyszłości krytyki i będzie zamknięte w sobie. Więc  jeśli wymagamy czegoś od naszych dzieci, wymagajmy tego samego od nas samych. Nie bójmy się słów, których uczymy nasze dzieci.  Nie bójmy się kierować ich do nich samych. To my rodzice powinniśmy pokazać naszym dzieciom jak należy się zachowywać w każdej sytuacji i choć nieraz jest to trudne nie poddawajmy się. Dzieci z jednej strony są wzrokowcami ale z drugiej strony słyszą wszytko co się wokół nich dzieje.

foto: https://unsplash.com/@sethdoylee

3 Comment

  1. Daria says: Reply

    Podpisuję się pod tym wpisem obiema rękami i nogami ? Dzieci są naszym lustrzanym odbiciem i jeśli my nie będziemy dbać o te formy życzliwości to dzieci też nie. I w zasadzie ten efekt możemy odnieść do wszystkiego, np. do dbania o porządek, odżywiania się, aktywnego stylu życia, czytania książek ? itd. Można wymieniać i wymieniać. I tak jak wspomniałaś, nie tylko dzieci uczą się od nas, ale my także uczymy się od nich. A to jedne z najcenniejszych lekcji jakie w życiu się przeżyło ?

  2. anna says: Reply

    Hmmm…a co kiedy dziecko nie chce mówić dzien dobry? Kiedy podaje argument:”mamo! Wstydzę się”… Tłumaczenie i przykład własny nic nie daje….wzrok i miny rodziny, znajomych na takie zachowanie dziecka mego- ach- bez komentarza nawet….może w końcu “zatrybi”

    1. Beata Zalewska-Radziejewska says: Reply

      Czasami i tak się zdarza. Każde dziecko jest indywidualne i nie można je do niczego zmuszać. Pamiętaj, żeby się nie poddawć i cały czas próbuj zachęcać swoje dziecko. Ważne jest, że Twoje dziecko jest świadome tego, że trzeba się witać i może w końcu przyniesie to efekt :). A przed “sąsiadami” zawsze można je wytłumaczyć ( tak żeby nie słyszało) że się po prostu wstydzi…

Leave a Reply

*