Nasz wieczór, nasz rytm

podziel się wpisem

Spoglądam na zegarek, zaraz północ, więc za niecałe dwadzieścia minut, tak jak od kilku miesięcy, strudzona całodziennymi obowiązkami, będę mogła udać się do łóżka na zasłużoną drzemkę. Zastanawiasz się,  co powstrzymuje mnie przed pójściem spać od razu? Odpowiedź jest prosta- Nel i jej pora karmienia,  i tak codziennie, od kilku miesięcy. Nie narzekam, bo  tego  i wielu innych rzeczy nauczyłam  ją sama, od małego.  Dlaczego? Po co? Bo tak jest mi  łatwiej i przede wszystkim wygodniej.

Gdy u naszego boku pojawia się mała bezbronna istotka, staramy się zapewnić jej wszystko czego tylko potrzebuje, począwszy od bezgranicznej miłości poprzez zabawę a skończywszy na spokojnym śnie. Wszyscy dobrze wiemy, że sen potrzebny jest każdemu maluszkowi do prawidłowego rozwoju, bo niewyspane  i głodne dziecko, to marudne dziecko. Mówi się, że niemowlak teoretycznie tylko je i śpi, dlaczego teoretycznie bo niekiedy dziecko zamieniają sobie dzień z nocą, i kiedy rodzice chcieliby pójść spać, ono chce się  bawić w najlepsze. Ja na szczęście nie miałam tego problemu. Moje dzieci od pierwszych dni miały “wprowadzany” rytm dnia i szczerze powiem, że nie wyobrażam sobie, aby mogło go zabraknąć w naszym życiu, gdyż sprawdza się rewelacyjnie… Każda z mam wychowuje swoje dzieci według własnego uznana i ja nie krytykuję  żadnych metod wychowawczych, po prostu piszę  jak u nas sprawdza się działanie według planu. I to nie jest tak, że wszystko robię z zegarkiem w dłoni, ale staram się przestrzegać pewnych rytuałów.  Jeśli na przykład ktoś o późnej popołudniowej godzinie wpadnie do nas z wizytą, ja grzecznie przepraszam i o godzinie 19.00 idę kąpać  Nelcie a następnie karmię ją, odkładam do łóżeczka i wychodzę z pokoju. Tak, wychodzę z pokoju a ona sama zasypia. Zdarza się, że czasami mnie przywoła, ale robi to na prawdę rzadko, po prostu aniołek.

nelka

Z Bastkiem było i jest podobnie. Gdy byliśmy na wyjeździe to staraliśmy się zawsze wrócić do domu  przed 19.00, a co ciekawsze kiedy Bastek był juz  nieco starszy staraliśmy się. aby nigdy  nie zasnął w czasie powrotu do domu, bo każda minuta drzemki oznaczała późniejsze pójście spać i zabawy do nocy, a rano czekała nas praca. A więc kolacja około 19.00 a potem kąpiel, modlitwa, bajka na dobranoc, buziak, przytulaniec i zostawiam go, aby spokojnie zasnął.  Dzisiaj staramy się, aby o 20.00 był już w łóżku, bo gdy pójdzie później spać to rano  jest bardzo marudny, kiedy musi wstawać do przedszkola. W weekend jest inaczej, pozwalamy mu dłużej “posiedzieć” z nami i się powygłupiać a i nawet spać z nami, bo w tygodniu Bastek śpi u siebie, i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej, tzn. że Bastek spałby z nami przez cały czas. Moje dzieci zasypiają samodzielnie, w swoich łóżkach. Jak mi się to udało? Po prostu od małego spały w łóżeczku, a ja wstawałam do nich po kilka razy na karmienie, przewijałam i odkładałam z powrotem. Wiem, że dla  swojej “wygody”  mogłam je brać do łóżka,  ale bałam się że mogę im zrobić krzywdę i wiedziałam że będę czuwać na jednym boku…, więc wolałam ich nie przyzwyczajać.  Jeśli było im trudno zasnąć, brałam na ręce, przytulałam i z powrotem odkładałam do łóżeczka, za każdym razem wychodząc z pokoju. Z początku robiłam tak po kilka razy, aż w końcu moje maluchy zasypiały, starając się ich przy tym za bardzo nie kołysać…Jestem z tego na prawdę dumna, ponieważ Bastek od  samego początku śpi samodzielnie w swoim łóżku a i Nelcia jest przyzwyczajona do swojego pokoiku i swojego łóżeczka…

Każde dziecko jest inne, dobrze o tym wiemy, nawet rodzeństwo może się różnić w swoim zachowaniu i nie da się “zaprogramować” dziecka tak, aby  robiło wszystko tak jak my tego chcemy, ale  to nasze dzieci od samego początku mogą nas “pozbadnąć”. Kiedy poczują,  że przybiegamy na każde ich skinienie,  że najmniejszy płacz, czy kwilenie powoduje że bierzemy je na ręce i kołyszemy, to musimy być świadomi tego, że dziecko się do tego przyzwyczai i będzie chciało tylko więcej i więcej.  Dlatego uważam, że trzeba szukać rozwiązań i nie poddawać się, a nasze starania mogą przynieść w końcu oczekiwany efekt.

foto https:t/unsplash.com/@hopehousepress

2 Comment

  1. 🙂 ❤ u nas wygląda to dokładnie tak samo a opinie są bardzo różne … ” nie jest Ci zal ze dzieci same zasypiaja” ” ze ciemno w pokoju” “ze nie masz sumienia ” ” ze za wcześnie ” itd. A ja uwielbiam tą harmonię i ten nasz czas …u nas jeszcze jest czytanie na dobranoc i to są najcenniejsze chwile… Amelia to uwielbia Laurka tez pokochała … to taki tylko nasz czas …

    1. Beata Zalewska-Radziejewska says: Reply

      Wydaje mi się, że krytykowanie kogoś za to że uczy dzieci zasypiać samemu w swoim pokoju nie jest na miesjcu, bo żadna z nas nie robi tak na prawdę niczego złego.Każdy powinnien robić tak jak uważa. W moim mniemaniu to sukces, bo nikt nie mówi o wysyłaniu dziecka do łóżka na zasadzie “Idź spać”, tylko o przyjemnym zasypianiu, czyli czytaniu bajek, opowieściach, przytulańcach, wygłupach itp. A wydaje mi się, że jeśli musiałabym czekać aż Bastek czy Nelcia zasną, to po kilkunastu godzinach na nogach po prostu zasnęłabym razem z nimi…:)

Leave a Reply

*