“Stop. Mikołaju czekamy…” Przygoda Bastka z Mikołajem…

podziel się wpisem

Zapach pomarańczy z goździkami, domowe pierniczki z lukrem i kolorowymi cukiereczkami, choinka, ozdoby świąteczne, kolędy i pastorałki to wszystko czego nasz Bastek nie mógł się doczekać od dłuższego czasu. Już w listopadzie dopytywał się kiedy będzie grudzień, kiedy będziemy mogli wyciągnąć wszystkie bombki, lampki i dekorować nasz domek, więc gdy tylko w kalendarzu pojawił się pierwszy grudnia rozpoczęliśmy nasze przygotowania. Jak powiedział mój R. w zeszłym roku ” Z dziećmi święta zaczynają się szybciej”, bowiem wszystko co robimy, robimy z myślą o nich. Chcemy, aby na ich twarzach jak najczęściej pojawiał się uśmiech i radość, dlatego też w tym roku postanowiłam przygotować Bastkowi Kalendarz adwentowy inny niż dotychczas. Wielką przyjemność sprawił mi widok mojego Bastka, gdy wszedł do salonu i zobaczył swoją choinkę z prezentami. Z jednej strony nie dowierzał, że to wszystko jest jego, z drugiej  był tak ciekawy, że od razu chciał otworzyć wszystkie paczuszki i przez cały dzień próbował podglądać co jest ukryte w środku. Szóstego grudnia nawet nie musiałam go zbyt długo budzić do przedszkola, taki był przejęty wizytą Mikołaja. Wieczorem przygotował dla Mikusia smakołyki, które rano zniknęły z talerza… ale za to  zostały upominki…

Uwielbiam tę jego wiarę w Mikołaja. Jest taka słodka. Każdej historii słucha z zapartym tchem, i mimo że zadaje mnóstwo pytań,  ja z moim R.  staramy się mimo wszystko nie wyprowadzać go z błędu,  przecież jest jeszcze dzieckiem i może wierzyć, a my chcemy aby ta chwila trwała jak najdłużej.

Chcąc sprawić Bastkowi przyjemność postanowiłam po raz kolejny zamówić dla niego “List od Mikołaja”, co chyba jest już naszą małą tradycją. Mój wybór tak jak w zeszłym roku padł na Elfi. W ciągu paru minut stworzyłam dla niego imienną a do tego osobistą wiadomość. Zawsze staram się dobierać odpowiednie treści, aby potem móc Bastkowi o tym przypominać.  Z wręczeniem Listu czekamy zawsze do pierwszej niedzieli adwentu, wtedy to Mikołaj przyjeżdża i wręcza  go osobiście Bastkowi… Niestety,  w tym roku,   Bastek nie zdążył Go zobaczyć, bo  Mikuś tylko zadzwonił do drzwi, zostawił dwie koperty i odjechał na swych saniach do innych grzecznych dzieci, aby znowu wrócić w Wigilię.  Za każdym razem Bastek otwiera czerwoną  kopertę z coraz to  większym zaciekawieniem, zastanawiając się co tym razem przyśle Mikołaj.  W zeszłym roku był to list o grzecznym chłopcu, w tym roku list  zaadresowany do łakomczuszka…

“…..Ta historia nauczyła mnie, że łakomstwo nie popłaca. Kiedy więc rodzice mówią Ci, że przesadzasz ze słodyczami, uwierz im na słowo. Ja nie słuchałem moich elfów i utknąłem w kominie. W tym roku jednak, przecisnę się przez komin bez problemu, a więc do zobaczenia! (…)”

Szczerze mówiąc Bastek na prawdę wziął sobie jego słowa do serca i stara się ograniczyć słodycze, a gdy mu to nie wychodzi, od razu przypominam mu o słowach Mikołaja, na co Bastek reaguje “No tak” . Drugi list zaadresowany był dla Nelci. i choć maluda nie wie jeszcze,  co się wokół niej dzieje,  to z pewnością będzie wracała do tego listu jak będzie starsza, bo trzeba przyznać że Elfi spisali się na medal i utworzyli list do niemowląt “Mały skarb”. Słowa listu są tak prawdziwe i piękne, że sama czytam je po kilka razy….

“….Pojawiłaś się na świecie, bo jesteś owocem ogromnej miłości. (….) Odtąd już zawsze będziesz dla nich najważniejsza, bo jesteś ich kochaną, malutką córeczką…”

W czerwonej kopercie oprócz listu, znajdował się jeszcze dyplom grzecznego dziecka, pocztówka od elfów oraz naklejka “Stop Mikołaju czekamy”, którą mój R. razem z Bastekim postanowili przykleić na drzwi,  żeby Mikuś wiedział jak do nas trafić z powrotem.

Najcenniejsze co w tym wszystkim jest, to uśmiech i radość Bastka, więc chwilo trwaj….

bn_1

bn_4

bn_5

bn_6

nb_2

nb_3

neli-pokoj

 

Leave a Reply

*