Święta tuż tuż… porządki czas zacząć?

podziel się wpisem

Jestem mamą. Mamą dwójki wspaniałych brzdąców, za sprawą których, te Święta będą podwójnie radosne. A  to dlatego, że będą to pierwsze święta Nel oraz nasze pierwsze w nowym domu.  Dlatego chciałabym, aby wszystko było idealne… Idealne, czyli posprzątane, pomyte, poodkurzane z dokładnością co do milimetra, wyprane, a do tego wyprasowane no i oczywiście ugotowane i upieczone.

No właśnie zaczął się tak zwany okres przedświąteczny, w którym musimy pracować na pełnych obrotach, aby wszystko przygotować i to na co najmniej tydzień przed świętami. A na koniec nie mieć sił na spędzanie czasu z rodziną… Do tego reklamy i portale społecznościowe, które ciągle nam przypominają, że wszystko musi być jak w “perfekcyjnym” domu. Wpadając pomalutku w wir pracy, zaczęłam się zastanawiać, co z okresu świątecznego, (oprócz oczywiście prezentów) zapamięta Bastian. I to co sobie wyobraziłam było trochę smutne. Zobaczyłam bowiem  jeden obraz: Zapracowaną i umęczoną świątecznym sprzątaniem mamę…

W mojej głowie zaczęły pojawiać rodzić się pytania: Czy aby na pewno potrzebuję tych “wielkich porządków” przed świętami? Czy muszę zaglądać w każdy kąt? Odpowiedź była dla mnie jednoznaczna i prosta. Przecież mając dwójkę dzieci, a do tego małą maludę, która zaczyna pomału raczkować muszę sprzątać na okrągło… Podłogi muszą być przecież  czyste, żeby Nel nie wzięła przypadkiem czegoś do buzi, dlatego latam przysłowiowo z mopem i odkurzaczem i sprawiam że podłoga lśni. Okna myję dość często, bo nie lubię śladów łapek Bastka. Dodatkowo pogoda nas nie rozpieszcza, to raczej nie chciałabym się przeziębić, bo jakie mleczko miałaby pić Nel… więc chyba umyję tylko te od ulicy no i oczywiście zmienię obowiązkowo firanki… Kurze, hmm? Kurze też wycieram praktycznie co chwilę, bo przecież mam małego pomocnika Bastiana, który chętnie mi w tym pomaga. Łazienka przy małym dzieciach też musi być myta częściej… .Więc, gdy tak dłużej nad tym pomyślałam, stwierdziłam że nie będę sobie na siłę wyszukiwać “roboty”, że skupię się na rzeczach przyjemniejszych. Na rzeczach, które mogę robić razem z moimi brzdącami, lub dla nich.

W tym roku ubieraliśmy choinkę już na początku grudnia, dla niektórych będzie to za szybko, bo czar świąt może  prysnąć, ale dla nas to chwile spędzone razem. Uwielbiam te momenty, kiedy wyciągamy wszystkie kartony z ozdobami świątecznymi, i patrzymy z moim R. jak Bastek z wielką precyzją i dokładnością wszystko układa po swojemu. Kiedy możemy posłuchać kolęd czy pastorałek, zapalać świece adwentowe i opowiadać o tradycjach świątecznych. Kiedy przygotowujemy się do przyjścia Mikołaja, czyszcząc buty i zostawiając mu mleko i smakołyki.A także robiąc razem pierniki i przysmaki, które przygotowuję tylko na święta i patrzec jak moi mężczyźni się nimi zajadają.

Tak, zdecydowanie tak wolę spedzać czas z moim dziećmi. One tak szybko rosną. A porząadek choć jest ważny, to nie spędza mi snu z powiek…

img_0077

img_0049

img_0048

img_0104

Mikołaj zjadł ciastko i wypił mleko 🙂

img_0146

img_0445

n1

n4

foto nagłówek: https://unsplash.com/@jenandjoon

Leave a Reply

*