Święta- tradycyjne czy nowoczesne?

podziel się wpisem

Na święta czekaliśmy z utęsknieniem. Miał być biały obrus, najlepsza zastawa, choinka, prezenty. To miały być pierwsze święta spędzone z całą rodziną u nas, w naszym domku, ale wyszło jak wyszło- choroba nie wybiera. A były takie plany…

Dziś, już kilka dni po świętach czekamy na Sylwestra i Nowy Rok. Każdy wrócił do swoich obowiązków, za którymi nie jedni z pewnością tęsknili, bo co tu robić tyle dni w domu…. Ale nie obejrzymy się jak będziemy dekorować domy na Wielkanoc, a potem to już z górki, wakacje, a po pierwszym listopada znowu zacznie się szał przedświąteczny.Wszystko dzieje się tak szybko, każdy z nas pędzi do przodu, nie zwalniając ani na chwilę. Ostatnio popularne stało się stwierdzenie “nie czuję tych świąt”… Niby czekamy na święta, odliczamy dni, a  gdy zostaje coraz mniej czasu to stwierdzamy że jakoś nie do końca czuć ich magię. Może to przez pogodę,  z jednej strony ciepło, wietrznie i deszczowo. Z drugiej strony brakuje nam białych świąt, zabawy na śniegu, lepienia bałwana czy spacerów z czerwonymi nosami.

Podejrzewam że wszyscy żyjemy w ciągłym biegu, pracujemy do późnych godzin, a przed świętami dodatkowo wpadamy w szał zakupów, w sprzątanie i gotowanie a do tego wszystkiego dochodzi odwieczne zmęczenie i stwierdzenie zdążę, mam czas. Sama w tym roku odkładałam pakowanie prezentów na ostatnią chwilę i o mały włos miałabym problem żeby wszystko przygotować. Ale z dorosłymi już chyba tak jest, że czar kiedyś pryska…że wszystko zwalamy na  tą dorosłość..

A co jeśli czar nie pryska, jeśli sami powodujemy, że nie czujemy tej magii, bo nie  przykładamy większej wagi, aby święta przygotować.  Przecież w dobie internetu nie musimy wychodzić z domu aby kupić prezenty, wystarczy kliknąć “Kup teraz” i w przeciągu kilku dni zamówione rzeczy znajdą się u nas w domu. Podobnie jest z pakowaniem prezentów. W centrach handlowych możemy przecież znaleźć stoiska w których zapakujemy nasze upominki. Wiem, że nie każdy ma zdolności artystyczne, ale wydaje mi się że diabeł tkwi w szczegółach i wystarczy chcieć, aby nasze prezenty były takie “od serca”. Podobnie jest z opłatkiem i siankiem, które sprzedawane są przez aniołki, na różnych stoiskach…

A więc prezenty zamówione i opakowane, opłatek też jest, więc wystarczy zamówić catering z kolacją wigilijną i po sprawie. Nie mam nic przeciwko cateringowi, jeśli zamówimy jakieś dania na święta, ale całą kolację?, no cóż według mnie to już wygoda ludzka. A może tak zapakować te gotowe prezenty do samochodu i wyjechać z całą rodziną do hotelu? Wtedy nawet nie musimy się martwić sprzątaniem, które przecież i tak zrobi za nas “Pani”, i wyjechać,  żeby odpocząć… w Spa, na basenie czy kuligu. Rozumiem wszystko, nie mówię nie, ale jakoś nie widzę siebie z obcymi ludźmi przy stole…

Są tradycje i tradycje… i wydaje mi się, że to jak nasze dzieci będą w przyszłości spędzać święta, zależy w dużej mierze od nas.  My już na początku grudnia dekorujemy dom, kupujemy prezenty i sami je pakujemy. Robimy wspólnie z dziećmi pierniki i pomarańcze z goździkami, a opłatek ( który Bastek uwielbia) mamy z kościoła, tak samo jak świecę Caritas, pokazując  tym samym Bastkowi że trzeba pomagać innym. Święta spędzamy w gronie najbliższych, przy kolacji którą sami  przygotowujemy śpiewając razem kolędy.  A i jeszcze obowiązkowo szopka, którą co roku pokazujemy Bastkowi w kościele…. Tak wyglądają nasze tradycje., które staramy się pielęgnować i choć aura nam w tym roku nie sprzyjała, to były nasze święta… A jak przygotowania wyglądają u Was?

img_0077

img_0496

img_0425

img_0435

img_0821

foto nagłówek: https://unsplash.com/@davidbodshaug

Leave a Reply

*