Insta, fb i my…

podziel się wpisem

“Świadoma praw i obowiązków”, liczę się z tym, że tym wpisem mogę spotkać się z krytyką z Waszej strony, ale po cichu, cichuteńku mam nadzieję że się tak nie stanie…

A teraz zacznę od początku… Jakiś czas wpadł mi do rąk artykuł dotyczący umieszczania zdjęć dzieci na portalach społecznościowych typu Insta, czy fb. Przedstawiał on wręcz same negatywy, żadnych pozytywów,  dosłownie czarny scenariusz, zdania w rodzaju: rodzice narażają dzieci na niebezpieczeństwo ze strony nieznajomych, ktoś  może je sobie upatrzyć i porwać, w sieci grasują “podejrzane osoby” i wiele podobnych historii.  Ale najbardziej uderzyło mnie to, że tacy ludzie są bezmyślni, bo nie myślą o przyszłości swoich dzieci, że zdjęcia które umieszczają, mogą spowodować że za parę lat, będą się z nich wyśmiewać, że trudniej im będzie zdobyć pracę, gdy ktoś obejrzy  ich zdjęcia z dzieciństwa, że ludzie mają dosyć oglądania zdjęć typu ” kolejny uśmiech, pierwszy, dziesiąty ząb, o już siadam, stoję, idę…”, że rodzicom zależy tylko na “lajkach” i komentarzach  .

A ja zaczęłam się zastanawiać, czy na prawdę robię coś złego będąc aktywną w necie, właśnie w taki sposób?

Tak, mam konta na tych wszystkich portalach.

Tak ,umieszczam zdjęcia swoje i moich dzieci na insta czy fb, oznaczam się gdzie jesteśmy i co robimy a dodatkowo prowadzę bloga. Bez zdjęć blog nie istniałby. Każdy blog odsyła na insta, czy fb a nawet Twittera…więc robienie zdjęć jest częściom mojej nowej “pracy”, pracy, na którą sama się zgodziłam… .Umieszczam zdjęcia moich dzieci i nie wstydzę się tego, bo jest to pewnego rodzaju pamiątka dla nas. Na insta zawieram znajomości, wymieniam się doświadczeniami, poznaję osoby z którymi mam o czym porozmawiać, wzajemnie motywujemy się do działania, wymieniamy doświadczenia dotyczące różnych sytuacji… ale też zwykłych spraw, jak urządzenie pokoju, kolejna nieprzespana nocka, czy problemy z ząbkowaniem.  Czasami rodzice umieszczając zdjęcia swoich pociech potrzebują wsparcia psychicznego, modlitwy o zdrowie, trzymanie kciuków za lepsze jutro…

Ja dodatkowo inspiruję się do tworzenia nowych wpisów na blogu, opisuję nasze życie, nasze przygody, naszą codzienność i choćby było to kolejne zdjęcie z serii “Nel się bawi, Nel i Basti, Nel i mama” to są to nasze zdjęcia i jeśli ktoś nie ma ochoty to po prostu nie musi ich oglądać,  “lajkować” czy komentować. Jeśli się komuś to nie podoba, to po prostu nie musi mnie mieć w swoich znajomych. Poza tym, umieszczając zdjęcia na portalach sprawiamy, że nasze dzieci nie są anonimowe, i w razie konieczności  możemy się zwrócić o pomoc do nowych “znajomych”, którzy z pewnością nie odmówią, a wręcz pomogą szczególnie w trudnych sytuacjach.

Tak, wiem że z jakieś strony niesie to ze sobą ryzyko, ale dbam o bezpieczeństwo moich dzieci jak tylko się da, i od małego uczę Bastka, że nie wolno ufać obcym. Mówię mu co ma robić, jak ma się zachować w sytuacji, gdy ktoś obcy chciałaby go zabrać, albo czymś poczęstować. Ostatnio obejrzał urywek “Kevina” i szczerze powiem,  nie było mu wcale do śmiechu. Czy  umieszczanie zdjęć zwiększa to ryzyko? Nie wiem… ale na pewno nie zmniejsza tego jak uczymy bezpieczeństwa nasze dzieci, jak o nie dbamy i jak się nimi opiekujemy – i nie powinien ktoś tego podważać tylko dlatego że umieszczam zdjęcie na Instagramie.

Nie, nie pozwalam kopiować zdjęć bez mojej wiedzy. Każdy, kto chce umieścić moje zdjęcia u siebie na profilach jako reklamę, musi mieć moją zgodę. Nawiązując do reklam i telewizji, to chyba większość z nas, musi być tymi “złymi”, bo nie widzę różnicy między umieszczaniem zdjęć dzieci na portalach a w reklamach czy filmach, nie wspominając już  o zapisywaniu dzieci do agencji reklamowych, co dla niektórych będzie absurdem, a dla niektórych sposobem na życie i wiecie co, bardzo mi się to podoba, że oglądam dzieci moich znajomych w telewizji czy na bilbordach…

Tak, dbam o przyszłość moich dzieci, dlatego pozwalam im się rozwijać, i wcale nie uważam że w przyszłości będą mieli kłopoty przez zdjęcia z dzieciństwa. Za kilkanaście lat, nikt nie będzie zwracał  na to uwagi, bo będą się liczyć umiejętności, a nie “jakieś tam zdjęcia”, jakby to powiedział starszak. I pewnie będzie to podstawą, aby być aktywnym w sieci.  A żeby było ciekawiej, Bastek uwielbia układać Lego, ogląda też filmiki na Youtube o Lego, i ostatnio poprosił czy sam może nagrać filmik jak układa Lego i  wiecie co, zgodziłam się… zobaczcie co stworzył 🙂

Czy robiąc to wszystko jestem złą mamą? Według mnie nie, ale jeśli ktoś uważa inaczej,trudno, pogodzę się z ty. Nic na to nie poradzę i dalej będę robić to co robię.


foto nagłówek

 

1 Comment

  1. BRAWO! Nasz zdolniak 😉

Leave a Reply

*